
Twórcy internetowi pojawiają się, błyszczą, rosną w siłę — i… często znikają. Dlaczego tak się dzieje? Co sprawia, że jedni potrafią budować stabilny biznes przez lata, a inni wypalają się po kilku sezonach?
W najnowszym odcinku mojego podcastu porozmawiałam z Krzysztofem Bartnikiem, założycielem firmy IMKER, która od ponad dekady wspiera twórców i przedsiębiorców w sprzedaży online, logistyce i skalowaniu biznesów.
Rozmowa okazała się nie tylko o twórcach, ale też o przedsiębiorczości w jej najbardziej ludzkim wydaniu — o ryzyku, błędach i tym, jak nie zgubić sensu w cyfrowym pędzie.
BADANIE ► https://badanie.imker.pl/
Twórczość to biznes – ale nie dla każdego
Na początku zapytałam Krzysztofa, czy każdy powinien spróbować swoich sił w zakładaniu firmy.
Jego odpowiedź była szczera:
„Musisz mieć w sobie żyłkę, jakąś potrzebę bycia przedsiębiorczą, przedsiębiorczym. (…) Jeżeli już mają w sobie coś takiego, że chcą zrobić z tego biznes, albo ta książka jest elementem całego biznesu, to wtedy ta ścieżka przedsiębiorcy jest jak najbardziej do zrobienia.”
To zdanie wybrzmiało mocno. Bo choć przedsiębiorczość kojarzy się z wolnością, to — jak mówił — „z jednej strony daje dużo negatywów, ale na koniec dnia pozytywy przysłaniają negatywy. Trzeba tylko przekroczyć pewną przepaść.”
Kryzys to nie koniec, ale sygnał
Kiedy rozmawialiśmy o tym, co zabija biznesy najszybciej, Krzysztof bez wahania odpowiedział:
„Myślę, że brak budżetu. (…) Na koniec dnia takie twoje zadanie można sprowadzić do tego, żeby nie zabrakło ci budżetu na wszystko, co robisz – na ludzi, na inicjatywy.”
I trudno się z tym nie zgodzić. Sama opowiedziałam o moim „kryzysowym roku”, gdy prowadzenie placówki edukacyjnej, rozwój Girlbosskie i prywatne trudności nałożyły się na siebie.
„Wystarczył mi jeden miesiąc, żeby zobaczyć, że sięgam do poduszki finansowej zamiast z bieżączki opłacać koszty. Drugi — żeby zacząć działać. I koniec roku zakończyłam na plusie.”
Krzysztof przytaknął: „Bez poduszki finansowej nie dałoby się.”
W jego firmie, gdzie zatrudnionych jest już 80 osób, to bezpieczeństwo finansowe to podstawa każdego działania.
Liczby zamiast intuicji
Z rozmowy płynęła jedna bardzo ważna lekcja: biznes to nie przeczucia, to dane.
Krzysztof mówił:
„Z tego czytania nic nie wynika, bo dopóki sami nie wejdziemy nogą do wody, to nie wiemy jaka jest temperatura i co nas może zaskoczyć.”
Podkreślał też, że wielu twórców popełnia błąd, skupiając się na zasięgach, zamiast na realnych wskaźnikach.
„Liczby zamiast ludzi” — to według niego największe przekleństwo współczesnych biznesów.
Z kolei prawdziwym przełomem może być coś prostego:
„Dam jedną wskazówkę bardzo fajną — żeby sobie pisać raport giełdowy co miesiąc swojego biznesu. Co się wydarzyło, co zrealizowaliśmy, jaki jest plan na przyszły miesiąc.”
To proste narzędzie, które pozwala regularnie spojrzeć na swoje wyniki, zamiast żyć złudzeniem, że „wszystko jakoś się ułoży”.
Skalowanie bez pośpiechu
Rozmawialiśmy też o pokusie skalowania — bo każdy twórca prędzej czy później chce „rosnąć”.
Tylko że, jak ostrzega Krzysztof:
„Takie zbyt pochopne działania bez testów, chcąc unowocześnić nasz biznes za wszelką cenę, może sprawić, że mamy rozłam z naszą grupą docelową.”
Zmiana strony internetowej, nowy branding, kosztowne kampanie — to wszystko może skończyć się gorzej niż status quo.
„Nie ma nic złego w eksperymentowaniu — pod warunkiem, że wiesz, co testujesz i potrafisz to zmierzyć.”
Newsletter ważniejszy niż milion followersów?
Jednym z ciekawszych momentów rozmowy był fragment o tym, co tak naprawdę daje stabilność w biznesie twórcy.
Zapytałam: Milion followersów czy 10 tysięcy subskrybentów newslettera?
Odpowiedź Krzysztofa była błyskawiczna:
„Newsletter. Zdecydowanie newsletter.”
Bo, jak tłumaczył, „biznes sobie ogarniesz YouTube’em i newsletterem, a czy w socialach będziesz mieć dziesięć tysięcy czy sto tysięcy – to już mniej istotne”.
To zaskakująco prosta, ale trafna rada — i warta zapamiętania przez każdego, kto buduje markę w sieci.
Najgorsze modne rady biznesowe
Na koniec zapytałam o modne hasła, które – choć brzmią motywująco – potrafią zaszkodzić.
Krzysztof się roześmiał:
„Zacznij sprzedawać, a to ci się samo wyskaluje? No nie wyskaluje się. Samo się nic nie zrobi. Nie znam biznesu, w którym samo się cokolwiek zrobiło.”
Przyznał też, że wielu twórców działa „na czuja”, zamiast opierać się na danych, rozmowach z klientami i testach.
„Rozmawiaj ze swoimi klientami, słuchaj co mówią, ale tak aktywnie, a nie na zasadzie: ja tu wam narzucę najlepsze rozwiązanie.”
Kluczowa rada na 2026 rok
Na zakończenie poprosiłam Krzysztofa o jedną radę dla twórców i przedsiębiorców na nadchodzący rok.
Nie musiał się długo zastanawiać:
„Słowem kluczem dla twórczyń i twórców w 2026 roku powinno być eksperymentowanie. Jeśli eksperymentujesz, to nie jest takie straszne. To jest coś na próbę. A jeśli ta próba zadziała – rób więcej tego, co działa.”
To zdanie idealnie podsumowuje naszą rozmowę.
Bo choć w biznesie nigdy nie ma gwarancji sukcesu, to jedno jest pewne: stagnacja boli bardziej niż porażka.
Na koniec
Ten odcinek jest o odwadze — ale nie tej z wielkich scen i haseł, tylko tej codziennej: gdy mimo wątpliwości klikamy „publikuj”, podnosimy ceny, testujemy nowy pomysł.
Bo, jak powiedział Krzysztof:
„Nie znam biznesu, w którym samo się cokolwiek zrobiło.”
I chyba właśnie to zdanie warto mieć zawsze z tyłu głowy — zwłaszcza wtedy, gdy znowu wydaje nam się, że „to jeszcze nie czas”.
Krzysztof Bartnik – W branży e-commerce obecny od niemal 20 lat jako współtwórca i inicjator wielu przedsięwzięć internetowych. W 2015 roku uruchomił Imker – firmę wspierającą twórców we wprowadzaniu własnych produktów na rynek, przykładając rękę do rozniecenia w Polsce rewolucji self-publishingu. Od tego czasu bezpośrednio uczestniczył w setkach premier autorskich produktów najbardziej znanych Twórców w naszym kraju.

