Oczywiście, że takie oferty istnieją i pewnie zawsze będą. Ale absolutnie nie polecam z nich korzystać, bo w praktyce kończy się to tak, że więcej trzeba poprawiać, niż gdyby stronę zrobić od zera. Chętnych też nigdy nie zabraknie — to trochę jak z samochodami. Można kupić auto za 5000 zł, można za 50 000 zł. Różnica? W tym, JAKI to samochód. Warto się przyjrzeć co wchodzi w skład takiej oferty i w ten sam sposób rozmawiać o tym z klientem.
Podobnie jest ze stronami „za darmo” albo „za 500 zł” one też mają i będą mieć swoich kupców (a dzięki temu osoby, które robią to naprawdę dobrze będą mieć kolejnych klientów na poprawki lub postawienie strony od nowa). Poza tym warto spojrzeć na to z drugiej strony. Jeśli jesteś przedsiębiorcą i tworzysz nawet cztery takie strony miesięcznie, każdą po 500 zł, to nie starczy Ci nawet na ZUS, a co dopiero na sensowną wypłatę dla siebie. Aby zarobki w tym biznesie miały ręce i nogi, musiałbyś zrobić dziesięć – piętnaście takich stron w miesiącu. A to po prostu nierealne, jeśli robisz to w pojedynkę i chcesz, żeby produkt był naprawdę dobrej jakości.
